Droga krzyżowa ulicami miasta
W piątkowy wieczór na ulicach tczewskiej starówki było ciszej, dostojniej.... Droga Krzyżowa w której nasi uczniowie przepięknie pomogli odtworzyć klimat tamtych strasznych chwil była niesamowitym doświadczeniem.
Wyruszyliśmy w drogę za Chrystusem, niosąc wraz z Nim nasz wieloletni tczewski krzyż. W modlitwie pamiętaliśmy o naszych troskach, a szczególnie prosiliśmy o pokój dla świata, miejsc dotkniętych wojną i naszej Ojczyzny. Przez wstawiennictwo świętej Jadwigi polecaliśmy nasze miasto i władze. Powierzaliśmy nasze parafie: kapłanów, wspólnoty i wszystkich wiernych - prosząc o dar żywej wiary i jedności. Pamiętaliśmy o chorych, samotnych, zagubionych i tych, którzy może, jak jerozolimski tłum, wytykali nas palcami.
I choć była to już kolejna droga, jej plan jest niezmienny, zawsze wychodzimy z niej umocnieni, to jakoś wczoraj szczególnie... Mocno czuliśmy wspólnotę, doświadczenie wiary i świadectwo. Zobaczyliśmy Jezusa w stacjach zagranych przez młodych. Znaleźliśmy siebie i Bożą Opatrzność w rozważaniach i śpiewie.
Ze stacji V: Może dzisiaj trzeba po prostu otworzyć ramiona… I nie bać się dopasować do czyichś ramion jak puzzle, które dopiero razem tworzą całość. W świecie pełnym chorób, smutku i podziałów potrzeba ludzi, którzy będą jak nić, jak puzzle, jak most. I może w Tczewie, przez ostatnie lata, trudno nam w to uwierzyć -> gdy kierujemy wzrok ku Bulwarowi… A jednak budowanie mostów jest możliwe. Trzeba na nowo uczyć się dzielić sobą, chlebem, obecnością. Bo czasem, scrollując Facebooka czy oglądając wiadomości, łatwo przyzwyczaić się do zła. Jakoś nas ono oswoiło…
Fot. Michał Krzemiński